Kocham przebywać w pięknych mieszkaniach. Sama bym mogła takie mieć, gdyby nie mój mąż, który jest sknerą i oszczędza na wszystkim, co się da, nawet na meblach. Woli spać na materacu, niż mieć nowy tapczan. A pieniędzy mamy jak lodu, już z nim nie wytrzymam i chyba wezmę się za projektowanie wnętrz.

Kryształowy żyrandol wbrew woli męża

żyrandol kryształowy nowoczesnyOznajmiłam mojemu ukochanemu mężowi, który tak skrupulatnie ciuła nawet groszaki w kieszeni, że koniec z jego nawykami i robimy remont w domu. Mam dość jedzenia na cegłach, a zamiast żyrandolu, w naszym salonie widnieje lampa naftowa. Wydaje się wam to dziwne? O tak, mój mąż jest dziwny, więc jak to się nie zmieni, to odejdę od niego, albo go wyślę do psychiatry. No ale nie o tym mowa. Mi najbardziej w domu potrzebne jest właśnie oświetlenie. Mąż oszczędza na prądzie i powiedział, że w domu nie będzie żyrandoli. Ja jednak uparłam się, że będą, bo to jest podstawa. W katalogach oglądałam takie ładne, kryształowe i takie mi się właśnie marzyły. Kosztowały sporo, ale przecież nas stać na to było. Nie byłam przekonana, że mąż będzie zadowolony, jak kupię żyrandol kryształowy nowoczesny, ale w końcu pojęłam męską decyzję i zamówiłam przez internet to, co chciałam. Żyrandol przyjechał w stanie idealnym. Jak mój mężulek wrócił z pracy, to powiedziałam, że ma go powiesić. On jak zobaczył ten żyrandol, to się wściekł. Powiedział, że nie będzie u nas czegoś takiego.

Ja na to spakowałam mu walizki i wystawiłam za drzwi. W końcu to moje mieszkanie. Sama powiesiłam sobie żyrandol z kryształami. Jestem zaradna i niezależna. Nie potrzebuję, by ktoś dyktował mi, czy mam mieć w domu oświetlenie i meble, czy nie. Są w końcu jakieś granice normalności, a normalne jest to, że w każdym mieszkaniu znajdują się żyrandole.